29 października 2019

Trzy miesiące z Legimi i co dalej?



Przez ostatnie trzy miesiące miałam okazję testować aplikację do czytania - Legimi. Przyznam szczerze, że propozycja sprawdzenia jak działa spadła mi jak manna z nieba, bowiem w międzyczasie miałam ślub, sesje zdjęciowe, podróż poślubną i obowiązki służbowe - słowem przydała się.


Sama aplikacja w międzyczasie przeszła dużą aktualizację i jej interfejs stał się bardziej nowoczesny. Nie wpłynęło to jakoś bardzo na ułatwienie lub utrudnienie z korzystania - przynajmniej dla mnie. Jak wspomniałam we wstępie, aplikacja pojawiła się u mnie w momencie, w którym była bardzo potrzebna, więc sporo z niej korzystałam. 

Jeśli chodzi o wybór książek - jest on naprawdę duży, choć nie wszystkie wydawnictwa z Legimi współpracują. Minusem jest jednak to, że nawet jak wydawnictwo współpracuje to nie zawsze książka znajdzie się w Legimi. Tak miałam w przypadku Łamaczy kodów - wielki kolos, które wypatrywałam z utęsknieniem w aplikacji - niestety nie doczekałam się. Jednak z pozostałymi książkami, które chciałam przeczytać - nie było problemu. 

Jako użytkowniczce Kindle'a brakuje mi swobodniejszego jednak dostępu do Legimi - dla typowego mola książkowego 10 książek na miesiąc to mało. Na szczęście mam dobry tablet i mogłam sobie na nim czytać. Sama aplikacja chodzi w miarę płynnie, ale zdarza się, że w książkach obserwowałam dziwne puste przestrzenie w rozdziałach, które powodowały, że myślałam, że jest to już koniec rozdziału. Tak jednak nie było. 

Czy korzystałabym dalej z Legimi? Tak, gdyby nie to, że dostaję książki do recenzji w ogromnych ilościach z pewnością zdecydowałabym się na abonament. To dobre rozwiązanie dla osób, które często się przemieszczają i noszenie książek nie jest najlepszym pomysłem. Cena za abonament nie jest zaporowa, a stosunek jej do jakości i ilości książek do wyboru naprawdę jest rewelacyjny. Aplikacja nie zacina się - działa płynnie. Interfejs jest naprawdę przyjazny.

Polecam Wam śmiało Legimi. Wiem, że to nie jest książka papierowa, ale takiej papierowej wszędzie nie zabierzemy. Ograniczenia bagażu są w tej chwili wszędzie i ważne jest to, żebyśmy o tym pamiętali wybierając lektury na podróż. Poza tym nie oszukujmy się, ale książka elektroniczna jednak jest bardziej ekologiczna. :)

0 Odpowiedzi:

Prześlij komentarz