15 lipca 2019

Bogdan Musiał - "Kto dopomoże Żydowi..."



Z reguły sięgając po książkę napisaną przez profesora historii, która ma być polemiką sięgam z przekonaniem, że będzie to coś na wysokim pomoże. W końcu pisze to ekspert w jakiejś dziedzinie. Oczywiście spodziewałam się po opisie, że miała to być przede wszystkim polemika z tezami Jana Tomasza Grossa, więc spodziewałam się krytyki konstruktywnej.


Bogdan Musiał zaczął zadziwiać mnie od pierwszych stron swojej pracy. Książka, która miała przedstawić w założeniu autora dobrą stronę Polaków i wejść w dyskusję z ponoć krążącymi teoriami, że Polacy są winni Holokaustu i niektóre stronnictwa w Polsce takiemu tłumaczeniu przyklaskują. W sumie gdyby nie to, że czytając czasami różne radosne twórczości w Internecie faktycznie takie zarzuty można spotkać, byłabym mocno zdziwiona taką tezą. 

W pracy faktycznie znajdziemy argumenty na to, że Polacy pomagali Żydom i z tym nie mam zamiaru dyskutować. Podpisuję się obiema rękami pod tym. Mamy mnóstwo postaci: Irena Sendlerowa, Janusz Korczak, cała Żegota, czy rodzina Ulmów. Mimo kary śmierci jaka groziła za ukrywanie Żydów lub niesienie im pomocy, możemy na pęczki wyliczać bohaterskie postawy Polaków. Jednakże nie mogę się zgodzić z takimi stwierdzeniami, że o tym nie ma filmów czy monografii, co podkreśla autor we wstępie. Również nie zgodzę się, że nazistami byli tylko członkowie NSDAP. Wręcz powiem inaczej, że mnóstwo członków NSDAP, zwłaszcza pracujących w III Rzeszy na niskich stanowiskach administracji nie byli nazistami, a do partii należeli, żeby móc pracować. Przykład znajdziemy zresztą w pamiętniach generała de Gaulle'a, który opisywał przekazanie administracji samorządowej przez Amerykanów w Stuttgarcie. 

Muszę przyznać, że zawiodłam się na książce. I jestem rozczarowana, że taka instytucja jak IPN jej patronuje. Czy polecam? Oczywiście, że każdy może się z nią zapoznać. Zawsze powtarzam tutaj na blogu, że trzeba coś przeczytać samemu, żeby sobie wyrobić pogląd. Jednak mnie na myśl przyszły tutaj czasy PRL-u i ówczesna historiografia. Zwłaszcza ta, która powstawała w latach 50.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Zysk i spółka

0 Odpowiedzi:

Prześlij komentarz